Co się dzieje, gdy alarm słyszy tylko część osób w budynku
Scenariusz ewakuacji w większości obiektów opiera się na dźwięku. Syrena, komunikat głosowy, polecenia wydawane przez pracowników. Taki układ działa dopóty, dopóki wszyscy obecni odbierają dźwięk. Wystarczy jedna osoba głucha na sali konferencyjnej, w poczekalni albo w toalecie, żeby ciąg ostrzegania się urwał, a scenariusz przestał opisywać rzeczywistość.
W praktyce sytuacja bywa jeszcze trudniejsza, bo osoba niesłysząca zorientuje się dopiero po zachowaniu innych. Jeżeli akurat nikogo nie ma w pobliżu, o alarmie nie dowie się wcale.
Polecane
Przez redakcję
Sygnalizacja optyczna jako uzupełnienie, nie ozdoba
Rozwiązaniem stosowanym w obiektach z publicznością jest sygnalizacja optyczna, czyli urządzenia dające wyraźny sygnał świetlny zsynchronizowany z alarmem dźwiękowym. Ma sens tam, gdzie ludzie przebywają pojedynczo albo w miejscach odciętych od reszty budynku: w kabinach sanitarnych, w pomieszczeniach socjalnych, w windach, w salach wyciszonych.
Przy planowaniu warto pamiętać o dwóch rzeczach. Sygnalizator musi być widoczny z każdego miejsca w pomieszczeniu, także gdy ktoś stoi tyłem, więc czasem potrzeba dwóch urządzeń zamiast jednego. Druga sprawa to konsekwencja: jeżeli sygnał świetlny pojawia się w połowie budynku, osoby niesłyszące nauczą się, że w pozostałych strefach nic im nie grozi, co jest wnioskiem błędnym i niebezpiecznym.
Informacja tekstowa w miejscach, gdzie liczy się treść
Sam sygnał świetlny mówi tylko tyle, że coś się dzieje. Nie przekazuje, czy trzeba wyjść, czy pozostać na miejscu, ani którą drogą się kierować. W obiektach wyposażonych w systemy wyświetlaczy warto założyć, że komunikaty głosowe mają swój tekstowy odpowiednik. Dotyczy to zarówno ewakuacji, jak i codziennych ogłoszeń o zmianie stanowiska czy przerwie w pracy kasy.
Tam, gdzie nie ma wyświetlaczy, rolę tę przejmuje personel. To działa tylko wtedy, gdy pracownicy wiedzą, że wśród obecnych może być ktoś, kto nie usłyszał polecenia, i mają ustalony sposób przekazania informacji: gest, kartka z krótkim komunikatem, wskazanie kierunku. Prosta procedura zapisana w instrukcji bezpieczeństwa pożarowego kosztuje tyle, co jedno spotkanie zespołu.
Lista rzeczy do sprawdzenia w istniejącym obiekcie
- czy w pomieszczeniach zamkniętych i sanitarnych jest jakikolwiek sygnał inny niż dźwiękowy;
- czy drogi ewakuacyjne są czytelne bez słuchania poleceń, po samym oznakowaniu;
- czy personel ma ustalony sposób ostrzegania osoby, która nie reaguje na komunikat;
- czy w instrukcji bezpieczeństwa pożarowego wymieniono osoby ze szczególnymi potrzebami;
- czy podczas próbnej ewakuacji sprawdzono ten scenariusz, a nie tylko czas wyjścia z budynku.
Ostatni punkt bywa pomijany najczęściej. Próbna ewakuacja zwykle mierzy czas, rzadziej sprawdza, czy informacja dotarła do wszystkich kanałem, z którego realnie korzystają.
Bezpieczeństwo i obsługa codzienna to ten sam temat
Placówka, która ma ustalony sposób kontaktu z osobą niesłyszącą na co dzień, znacznie łatwiej poradzi sobie w sytuacji awaryjnej. Personel zna wtedy podstawowe zasady kontaktu wzrokowego, wie, że trzeba stanąć w polu widzenia rozmówcy, i nie traci czasu na powtarzanie komunikatu głosem. Dlatego wyposażenie budynku w sygnalizację optyczną warto planować razem z pozostałymi elementami obsługi, a nie jako osobny punkt listy pożarowej. Szersze ujęcie tego zagadnienia zebraliśmy w tekście o tym, jak wygląda przygotowanie budynku na obsługę osób głuchych.
W obiektach modernizowanych najlepszy moment na takie decyzje przychodzi przy wymianie instalacji alarmowej. Dołożenie sygnalizatorów do istniejącej pętli jest wtedy kwestią projektu, a nie dodatkowych przekuć i kolejnego odbioru.


